Zawieszka

Marzec 30, 2010

MJ:
Cześć czytelnicy OIR. Było nam razem miło przez te kilkanaście miesięcy. Doszliśmy do pewnego miejsca, osiągnęliśmy już coś, przekonaliśmy się jak łatwo wyrywać laski na bloga. Nadszedł jednak czas porównania strat z zyskami, iście myslovitzowsko. Jak nietrudno wywnioskować, bilans jest jaki jest. Pozdrawiamy przysłowiowych kumatych i stawiamy browary urażonym. Wy tymczasem miejcie baczenie, bo być może idea OIR jeszcze was zaskoczy.

BD:
What Matti said, exactly. Dlaczego? Bo gdy najsampierw dyskutowaliśmy inicjatywę OIR, przed dwu laty, Mateusz, choć wewnętrznie bywa wrażliwy (poznał samego księdza Popiełuszkę), rzekł: „zajebią nas”. I oczywiście miał rację. Aczkolwiek jakkolwiek aniżeli zawżdy taka motywacja pobrzmiewa quite romantycznie z perspektywy powstającego „mitu” OIR, to realna przyczyna jest bardziej prozaiczna. MAŁY CZAS CZASU. Absurdy i nonsensy krytyki muzycznej potoczą się swoim rytmem, my raz po raz tu i tam do nich nawiążemy, ale na dzień dzisiejszy, nie oszukujmy się, szczerze powiedziawszy… Nie ma kiedy. A „wszystko ma swoje priorytety, niestety”, więc na nieokreślony czas czasu OIR wyczerpał nakład i aktualnie nie ma reedycji. We give up. Czytaliśmy kiedyś Solaris, elo.